{ksywa}.blog

Wpisy z tagiem: daniel-craig

Kowboje i obcy

4 września 2011 o 20:29 :: komentarze

            Uwaga, możliwe spoilery ;).

            Do kina chodzę zwykle na filmy science-fiction, katastroficzne i inne wysoko nakładowe produkcje, które należycie wykorzystują moc dużego ekranu, a efekty dźwiękowe i wizualne robią największe wrażenie.  Nie wybieram się zwykle do kina na komedie, dramaty obyczajowe i właśnie Westerny, bo wolę tego typu filmy oglądać w zaciszu domowego ogniska.  Jednak tym razem grali Western science-fiction, a wszystkie znaki na niebie i ziemi podpowiadały mi, że warto iść.  I rzeczywiście, nie zawiodłem się, bo film, choć mało ambitny, jest widowiskowy i nieźle zrealizowany.  Łączenie gatunków takich jak Western i science-fiction, to bardzo trudna sprawa.  Rzadko udaje się to zrobić bezkolizyjnie, tak aby film miał zarówno wciągającą fabułę i niebanalny przekaz.  Cóż, nowy film Jona Favreu czyli „Kowboje i obcy” nie prezentuje tak zgrabnej fuzji gatunków jak np. „Powrót do przyszłości 3″ czy „Bardzo Dziki Zachód”, ale oglądało się go całkiem nieźle…
             Osobiście jestem wielkim miłośnikiem steampunku, zarówno w formie literackiej, jak i filmowej.  Zwykle, gdy ktoś zabiera się za realizację Westernu z dodatkiem nowoczesnej techniki, robi go właśnie w konwencji „Steam”, no bo w końcu akcja rozgrywa się w drugiej połowie dziewiętnastego wieku, czyli w wiktoriańskiej epoce parowej. Jednak tym razem twórcy postanowili wyjść poza sprawdzony schemat i skonfrontowali żyjących na pograniczu USA i Mexyku ludzi z nieznaną rasą obcych.  Rasą, która posługuje się latającymi statkami kosmicznymi i sterowaną telepatycznie bronią.  Czy im wyszło?
            Zacznijmy od kwestii westernowej.  Po pierwsze Favreu dobrze odrobił zadanie domowe i wykreował bardzo spójny oraz realistyczny świat Dzikego Zachodu, w którym rządzi prawo silniejszego, a każda postać pasuje do swojej roli (wyjątkiem jest Ella Swenson grana przez Olivię Wilde).  Kostiumy, gadżety i broń są jak najbardziej realistyczne.  Wykorzystanych jest też kilka sprawdzonych schematów.  Woodrow Dolarhyde (wyborny Harrison Ford) jest bogatym hodowcą bydła, który ma syna niedorajdę (skąd my to znamy? :)), a miejscowi muszą znosić wybryki jego i jego kompanów.  Kolejna sprawa to nieznajomy jeździec – Jake Lonergan (przekonywujący Daniel Craig), którego pojawienie się wywołuje spore zamieszanie, a szeryf i obywatele miasta chcą go jak najszybciej „uziemić” (skąd my to znamy? :)).  Jake budzi się na środku pustyni, nic nie pamięta, a jego nadgarstek jest okuty dziwną metalową obręczą nieznanego pochodzenia.  Muszę przyznać, że Craig jest dobry w swojej roli.  Zimny, bezwzględny, zakrwawiony i zakurzony twardziel, który nikogo i niczego się nie boi – coś dla żeńskiej części widowni.  Do tego posługuje się nieziemskim gadżetem – takie połączenie Clinta Eastwooda z Jamesem Bondem :).  Akcja dzieje się w Arizonie, więc gwałtem na fabule byłby brak Indian.  No i Indianie są, choć tacy bardziej „Fordowscy” niż „Costnerowscy” :).  Są także bandyci, specjalizujący się w napadach na dyliżanse, są włóczędzy bez czci i wiary, i jest nawet kowbojski pies podobny do Lessi.  Do tego dochodzą piękne plenery naszpikowane skalistymi górami Arizony i mamy w sumie wszystko, czego trzeba by nakręcić Western.
            Nieco gorzej jest od strony science-fiction.  Szczególnie momenty walki ludzi i kosmitów wołają o pomstę do Nieba.  Szybkie, niezwykle silne bestie, posługujące się bronią o ogromnej mocy, momentami ganiają po prerii za strzelającymi z rewolwerów kowbojami, a nawet udaje im się kilkakrotnie paść po ugodzeniu dzidą lub strzałą z indiańskiego łuku :).  No, nie dało się tego zgrabnie nakręcić, więc i tak brawa dla reżysera, bo nie jest najgorzej.  Brawa za rozładowanie napięcia poczuciem humoru, bo Favreu samobójcą nie jest i wiedział, że konfrontacji kowboi i obcych nie można pokazać na poważnie.  Okazuje się bowiem, że kosmici przybyli na Ziemię po…  Złoto!  Tak, najcenniejszy kruszec robi wrażenie nawet na mieszkańcach innych planet :).  Cała reszta jest w miarę ciekawa, choć schematyczna.  Statek obcych, który rozbija się na Ziemi.  Obcy, porywający ludzi by robić na nich jakieś podejrzane eksperymenty i eksploatować okolicę w celu zdobycia surowców niezbędnych do powrotu.  Tajemnicza kobieta, która okazuje się mścicielem spoza Niebieskiej Planety…
            Czas na kilka słów o aktorach.  Przede wszystkim Harrison Ford.  Zagrał po prostu rewelacyjnie, a postać bezwzględnego hodowcy bydła tak naprawdę dostarcza widzowi najwięcej rozrywki.  Podczas sceny, w której Dolarhyde kłóci się z Indianami przy ognisku, ja i moja dziewczyna kładliśmy się ze śmiechu.  A wierzcie mi – ona nie cierpi Westernów (ale jak może być inaczej z kimś, kto ciągle jest zmuszany do oglądania „Pereł z lamusa” :)).  Craig, jak już wspomniałem wcześniej, także trzyma wysoki poziom i idealnie pasuje na zbawcę ludzkości w kowbojskim kapeluszu.  Bardzo dobrze – choć epizodycznie – gra Paul Dano.  Wcielił się w rolę syna Dolarhyda: wredną, ślamazarną łajzę, którą ciągle irytuje i nie sposób jej lubić.  Charakterystyczna jest też postać barmana – Doc’a – którego gra Sam Rockwell.  Tajemnicza Ella Swenson grana przez Olivię Wilde, początkowo wydaje się zupełnie nie pasować do żadnego znanego modelu westernowej niewiasty.  Dopiero po jakimś czasie dowiadujemy się, że ona nawet nie jest człowiekiem – wtedy doznajemy oświecenia :).
            A więc tak: filmu nie polecam miłośnikom science-fiction, bo raczej ich nie zadowoli.  Prędzej fanom Westernu, bo jednak Dziki Zachód pokazany jest z dbałością o szczegóły obyczajowe i kostiumowe.  Do tego są przygody, jest wartka, zwrotna akcja i sporo fajerwerków.  Na pewno polecę film wszystkim, którzy lubią lekkie, niezbyt ambitne kino, dostarczające dużo dobrej zabawy w stylu Michael’a Bay’a czy John’a McTiernana (momentami pachniało „Predatorem” :)).  Więcej na temat filmu „Kowboje i obcy” na tym blogu nie napiszę.  Ja bawiłem się dobrze i tym pozytywnym akcentem zakończę notkę…

P.s.  Musiałem stworzyć dla tego filmu nową kategorię „Inne” :), a skoro już ją stworzyłem, to pojawią się na blogu w przyszłości inne para-westernowe notki…


Inne
, , , , ,

Zobacz więcej...


  • RSS